sobota, 5 października 2013
piątek, 4 października 2013
Bóg kocha mnie w zależności ile mu zapłacę.
jestem dobra, co czyni mnie osobą, która zasługuje na dobre rzeczy, do cholery. więc dlaczego cały czas podstawiasz mi kłody pod nogi? dlaczego sprawiasz, że przyjaciele się ode mnie odwracają a rodzina potępia mnie za każdy postawiony krok w przód? co takiego ci zrobiłam, że traktujesz mnie jak śmiecia, że nie słuchasz mnie, a gdy chcę zwrócić na siebie twoją uwagę, odwracasz się tyłem i parzysz herbatę? co z tobą jest nie tak, do kurwy nędzy? nie mam już siły stawiać czoła kolejnym nieprzyjemnościom. nie chcę się tak męczyć, bo najzwyczajniej w świecie nie daje już rady. Boże, jeśli sprawia ci to przyjemność, postawię w końcu przed sobą tabletki i popiję je wszystkie wódką. zaoszczędzę wszystkim widoku i chociaż w trumnie będę ładnie wyglądać. a wtedy, gdy pozwolisz mi już umrzeć, pójdę tam na górę i skopię ci dupę za to wszystko. bo Boże, tracę już do ciebie cierpliwość.
czwartek, 3 października 2013
chyba już jestem na to za stara.
nigdy nie budził mnie rano, nie robił mi kawy, nie jedliśmy razem obiadu, nie wysyłał esemesów na dobranoc. czasem zadzwonił, dużo opowiadał, nigdy nie mówił o swoich uczuciach ani o problemach. nie zwierzaliśmy się sobie, a gdy jedno z nas miało gorszy dzień, po prostu milczeliśmy. zawsze spędzał ze mną wieczór, gdy rano miał wyjechać kolejny raz za granicę. zawsze krzyczał, że dużo palę choć sam nie raz wyciągał mnie na papierosa. powtarzał: "moja dziewczyna nie będzie palić, więc powinnaś to rzucić". oglądaliśmy razem filmy, chodziliśmy na te same imprezy. a gdy wracałam pijana zawsze kładł mnie do łóżka, stawiał obok wodę, całował mnie w czoło i zamykał za sobą drzwi. dużo rozmawialiśmy... nigdy o nas. więc chyba nie, chyba nie mogę za nim tęsknić tylko dlatego, bo nie odzywa się kolejny dzień z rzędu. a ja przecież nie jestem z tych, które się narzucają. to takie nie w moim stylu.
nie jestem Ci nic dłużna.
***
jedyne co chcę, to czuć się mniej przerażona niż jestem.
***
zaniedbałam parę spraw w swoim życiu i przez długie lata będę spłacać w ratach kredyt zaufania.
***
mam zwichnięty kręgosłup moralny.
gdy człowiek pędzi to się nie rozgląda - dyszy najwyżej. refleksja przychodzi potem.
przestań mówić, że mnie potrzebujesz, skoro nie potrafisz znaleźć chwili, żeby zapytać co słychać. nigdy więcej nie dzwoń do mnie i nie zmieniaj mi planów, bo wieczorem chcesz wpaść na wódkę. w nocy też do mnie nie pisz i nie budź mnie więcej, bo masz problem i akurat, kurwa, ze mną chcesz o tym porozmawiać. zbiera mnie na wymioty, gdy mówisz, że wciąż ci na mnie zależy. spakowałam wszystkie wspomnienia do pudełka po butach więc po prostu zniknij z mojego życia.
czwartek, 2 maja 2013
Spójrz czasem na świat, ten całkiem normalny
na stole stały cztery świeczki. pierwsza rzekła nagle. : „jestem dobrem –
ludzie już mnie nie potrzebują, wiec mogę zgasnąć..” druga świeczka
dodała. : „jestem sprawiedliwością, dziś nikt mnie już nie potrzebuje!”
obie świeczki zgasły.. trzecia,zasmucona rzekła. : „jestem miłością – na
mnie ludzie mają coraz mniej czasu,wiec i ja zgasnę..” trzy świeczki
zgasły. do pokoju weszła młoda kobieta i ze smutkiem popatrzyła na
zgaszone świeczki. czwarta świeczka odpowiedziała. : „nie martw się,
jestem nadzieją, póki ja istnieje wszystko można zacząć od nowa..
wtorek, 23 kwietnia 2013
a gdybyś zatęsknił nie stchórz i napisz.
Dwóch ludzi patrzyło przez te same kraty. Jeden ujrzał kałużę, a drugi gwiazdy...
Może to co najlepsze mamy już za sobą, jednak to co się jeszcze ludziom nie śniło, wciąż jest przed nami...
Boże, istniejesz, wielbię Cię. Dałeś mi go, już na zawsze, na zawsze, na
zawsze. Nie pozwól mu tam wracać. Wrócił. Fizycznie, psychicznie,
duchowo. Co to za szczęście, gdy żyje się ze świadomością, że coś
minęło, coś się straciło, odeszło bezpowrotnie, a to wraca do Ciebie w
najmniej spodziewanym momencie z wyciągniętymi ramionami i sercem
otwartym na Ciebie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Boże, co to za szczęście..
piątek, 5 kwietnia 2013
Tęcza przeplatała jej włosy... była szczęśliwa...
Nie wiemy o sobie nic, poznaliśmy się przypadkiem, połączyła Nas cienka
nić, zerwała się. Nic po sobie nie zostawiliśmy, tak zwyczajnie.
trzeci podpunkt : nie wspominać
czego oczekiwałaś patrząc mu głęboko w oczy, kładąc dłoń na jego policzku? prawdy, potwierdzenia, a może zrozumienia?
Wspomnienia ponoć nie bolą. Ponoć przynoszą ciepło i radość. Napełniają
uśmiechem.Ponoć. A prawda jest taka, że wspomnienia ranią. Uświadamiamy
sobie, że coś się skończyło, minęło bezpowrotnie.. Coś pięknego,
magicznego, niepowtarzalnego.. Ale mimo wszystko wspomnienia wywołują
uśmiech. Szkoda tylko, że uśmiech przez łzy.
Gdybyś tu był, gdybyś tylko tu był.. to wszystko było by łatwiejsze. :(((
Subskrybuj:
Posty (Atom)








