kursor

GRY

wtorek, 12 marca 2013

....

 gdybyś stanął przede mną miałabym dylemat – walnąć Cię w twarz czy pocałować.

  
czasami mam wrażenie że komuś zawadzam, że nie pasuje do tego towarzystwa. Do tych ludzi. Że jestem z innej bajki. Trudno określić czy z lepszej czy gorszej.

wszystko zaczyna się pieprzyć , gdy nie możesz bez kogoś żyć .

nadal nie mogę rozkminić co takiego jest w tej wódce,
że tak bardzo za każdym razem przypomina Ci o moim istnieniu...






to boli. bardziej niż zadany cios prosto w twarz czy poranienie nożem. to prawda że słowa ranią bardziej, mocniej i doszczętniej. tkwią w mojej głowie non stop mi o tym przypominając. łzy szczeniacko spływają po moich bladych policzkach mocząc moją ulubioną bluzę. znasz to uczucie kiedy krztusisz się własnym żałosnym płaczem, serce chcę Ci się rozpierdolić na części, a ręce co chwilę sięgają po używki? tak, to ten dzień kurwa.
 

poniedziałek, 11 marca 2013

Zapytaj mnie,zapytaj mnie czy Cię kocham.

W ciągu tych ostatnich dni zmieniły się trzy rzeczy :
przestałam płakać, śmiać się i oddychać.



uzależniasz , wiesz ?

przegrywa ten, któremu bardziej zależy.



Nie mam pojęcia, czy chociaż podejrzewasz, ile dla mnie znaczysz. nie zdajesz sobie sprawy pewnie z tego, jak cholernie cierpię gdy słyszę ,że jesteś nie w humorze, że w Twoim głosie nie ma tego uśmiechu.kurewsko wnerwia mnie wtedy moja bezsilność. świadomość, że tak mało mogę zrobić, żebyś znów się uśmiechnął. albo gdy piszesz te pieprzone trzy kropki na końcu zdania w smsie. wtedy już wiem, że pewnie leżysz tam u siebie i nawiedzają Cie chore myśli. i co ja wtedy mogę zrobić?przecież nie przybiegnę do Ciebie, nie przytulę mocno i nie zapewnię,że będzie dobrze, choć kurewsko mocno bym tego chciała. sama potem łażę jak zombi po pokoju albo położę się na łóżko, zgaszę światło w pokoju i tuląc telefon do piersi modlę się, żeby nic nie zaprzątało Twojego szczęścia .

niedziela, 10 marca 2013

w głowie mętlik. znasz to?

masz w sobie tyle ciachosteronu..




w kieszeniach mam Twoje uśmiechy. na pamiątkę.

Nie czarujmy się. Nie jest super.

Kochać jest łatwo. To, można powiedzieć, jak z samochodem: wystarczy włączyć silnik, dodać gazu i wyznaczyć sobie cel podróży. Ale być kochaną to tak jak przejażdżka z kimś innym, jego samochodem. Nawet, jeśli uważasz tego kogoś za dobrego kierowcę, zawsze pozostaje ten podskórny strach, że może się pomylić, a wtedy w ułamku sekundy wystrzelicie oboje przez przednią szybę na spotkanie śmierci. Być kochaną może oznaczać największy koszmar. Bo miłość to rezygnacja z panowania nad własnym losem. A co się stanie,jeśli w połowie drogi postanowisz zawrócić albo skręcić w bok, a nie masz na to jako pasażer żadnego wpływu?
 
 


[...] jeśli się uśmiechniesz, mogę oddychać; jeśli się roześmiejesz, mam dość pokarmu, aby przetrwać następne kilka dni..
 
 

Burdel umysłu.

To jak wmawiać mrówce, że jest bogiem i ma władzę nad wszechświatem, tak właśnie odbierałam jego słowa na temat tego, że jestem ważna,czułam się insektem, obrzydliwym, małym, drażniącym insektem..

 
 Wiem jak to jest, gdy chce się umrzeć. Jak boli uśmiech. Jak próbujesz się dopasować, a nie możesz. Jak ranisz się zewnętrznie, by zabić wewnętrzny ból, nagle stałam się tragiczną postacią,
która rozpaczliwie potrzebowała odrobiny czułości.